|
środa, 29 lipca 2009
W Jowisza uderzyła kometa lub asteroida. Ślad uderzenia wypatrzył australijski astronom-amator, a potwierdzili specjaliści z NASA. Na tym zdjęciu widać powierzchnię Jowisza sfotografowana przez należący do NASA teleskop na Mauna Kea na Hawajach. Teleskop fotografuje w podczerwieni. I to własnie w podczerwieni można było zauważyć na powierzchni planety olbrzymią bliznę - prawdopodobnie po uderzeniu. Zdjęcie zrobiono 20 lipca. Naukowców NASA powiadomił astronom-amator Anthony Wesley z Australii, który dostrzegł ciemny ślad na Jowiszu. – Nie mogliśmy lepiej trafić. Jowisz był dobrze ustawiony, a my fotografowaliśmy we właściwym momencie - mówi Glenn Orton z Jet Propulsion Laboratory (California Institute of Technology) w Pasadenie (Kalifornia), który uważa, że tak duży ślad na powierzchni planety mogła zostawić kometa lub asteroida, która się z nim zderzyła. Ostatnio podobne zdarzenie na Jowiszu zaobserwowano w 1994 roku. Warto przeczytać:
czwartek, 23 lipca 2009
Amerykański satelita Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO), wyposażony w kamerę wysokiej rozdzielczości LROC, sfotografował pięć z sześciu miejsc lądowania statków „Apollo”, robiąc po raz pierwszy zdjęcia „śladów”, jakie astronauci pozostawili na Księżycu. Ta nietypowa, trwająca od 11 do 15 lipca, sesja fotograficzna została przeprowadzona w ramach obchodów 40-lecia lądowania ludzi na Księżycu (przypomnijmy, że do tego pamiętnego wydarzenia doszło 20 lipca 1969 roku). Sonda kosmiczna wystartowała w Kosmos 18 czerwca, mając na celu m. in. poszukiwanie wody na Księżycu, a także – jak poinformowali Amerykanie już na stadium przygotowawczym misji — uwiecznienie na zdjęciach miejsc lądowania Apollo. LRO wykonała zdjęcia obszarów działania prawie wszystkich księżycowych misji, oprócz Apollo 12 – miejsce lądowania tego aparatu sonda sfotografuje już niebawem. Na zdjęciach wyraźnie widoczne są ślady pozostawione przez z. W miejscu lądowania Apollo 14 zauważyć można również zestaw przyrządów naukowych, stojący w odległości ponad stu metrów od modułu statku, a także ścieżka, jaką astronauci pozostawili pomiędzy tymi dwoma punktami. Według jednego z naukowców misji Lunar Reconnaissance Orbiter, Richarda Vondraka z Goddard Space Flight Center, zdjęcia te są nie tylko świadectwem wielkich osiągnięć statków misji Apollo, lecz i dowodem na to, że badania Księżyca są kontynuowane. Fotografie te przypominają, że obecna misja LRO ma na celu określenie najbardziej odpowiednich punktów docelowych dla kolejnej podróży na Księżyc. Ślady zidentyfikowano nie tylko dzięki wysokiej rozdzielczości kamery, lecz również dzięki stosunkowo niskiej pozycji Słońca nad horyzontem, które wydłużyło cienie stojących na powierzchni Księżyca przedmiotów. Najbardziej sprzyjające oświetlenie sonda znalazła w miejscu lądowania Apollo 14 - na zdjęciu widoczne są ślady stóp astronautów oraz przyrządy Apollo Lunar Surface Experiment Package (ALSEP). Amerykańscy naukowcy mają zamiar przeprowadzić kolejną sesję fotograficzną miejsc lądowania statków misji Apollo z –3 razy wyższą rozdzielczością. Na razie na 1 piksel przypada 1,2 m powierzchni Księżyca. Więcej szczegółowych zdjęć - na stronie NASA.
poniedziałek, 20 lipca 2009
Największy na świecie cyklotron - Wielki Zderzacz Hadronów - musi jeszcze poczekać na uruchomienie - co najmniej do października. Wielki Zderzacz Hadronów to potężny cyklotron położony w Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych CERN w Szwajcarii. Cyklotron ma średnicę 27 kilometrów i jest położony w tunelu, który schodzi miejscami na 175 metrów pod ziemię. 10 września 2008 roku po wielu latach przygotowań do uruchomienia cyklotron rozpoczął rozruch i niemal natychmiast uległ poważnej awarii. Najpierw nawalił jeden z transformatorów, potem doszło do awarii elektromagnesu pracującego w warunkach nadprzewodnictwa dzięki niskiej temperaturze i wycieku schładzającego instalację helu. Awaria była na tyle poważna, że akcelerator LHC dotąd nie został ponownie uruchomiony. Co prawda 14 czerwca rozpoczęły się pierwsze testy zmierzające do rozpoczęcia normalnej pracy, ale teraz CERN podał, że potrwają one co najmniej do sierpnia, a samo uruchomienie, które zapowiadano na wrzesień, odwlecze się o co najmniej dwa tygodni i nie nastąpi wcześniej niż w październiku. Na razie trwają próby poszczególnych sekcji, zbadano szczelność całych odcinków akceleratora, niektóre z nich odpowiedzialne za wadliwą pracę i wzrost temperatury powyżej normy , wymieniono (wycieki znaleziono w sektorach 8-1 i 2-3). Wymieniono też połączenie dwóch elektromagnesów w sektorze 4-5 oraz sprawdzono ciśnienie w sektorze 3-4, gdzie wykryto niewielkie wycieki, które zostały usunięte. Po uruchomieniu akcelerator ma pozwolić na odkrycie nieznanych jeszcze cząstek i pomóc wyjaśnić ważne problemy fizyki na przykład związane z istnieniem tzw. ciemnej materii. Warto przeczytać:
poniedziałek, 13 lipca 2009
Jak poradzić sobie z dokuczliwymi paparazzi? Taki problem trapi niejedną gwiazdę show biznesu, a nad jego rozwiązaniem myślą nawet naukowcy. Adam Harvey z New York University postanowił pomóc zmęczonym dokuczliwymi fotografami celebrytkom i wymyślił specjalną broń przeciwko niechcianym zdjęciom. Harvey przerobił standardową damską torebkę, wyposażając ją w specjalne urządzenie, które wyczuwa błysk lampy aparatu fotograficznego i reaguje na niego dokładnie takim samym oślepiającym błyskiem, wskutek czego większość sfotografowanego kadru jest naświetlona i zdjęcie nadaje się tylko do wyrzucenia. Czujnik optyczny jest w stanie reagować na lampy błyskowe z graniczną wartością czasu ekspozycji 1/125 i o kącie do 45 stopni. Błysk wywoływany jest przez diodę LED o wysokiej jasności. Wystarczy, że zaatakowana przez fotografów gwiazda podniesie torebkę i zbliży ją do swojej twarzy, a paparazzi zostaną pozbawieni cennego kadru. Naukowiec pracuje teraz nad podobnym urządzeniem dla osobistości show biznesu płci męskiej — w tym celu musi on opracować aparat nieco mniejszych rozmiarów.
czwartek, 09 lipca 2009
Po raz pierwszy od 150 lat części najstarszej kopii świętej księgi chrześcijaństwa zostały ze sobą scalone, a cała księga – udostępniona w Internecie. Teraz karty Kodeksu Synajskiego – jednego z najcenniejszych zabytków piśmiennictwa na świecie – może oglądać każdy użytkownik sieci. Kodeks Synajski powstawał w czasach Konstantyna Wielkiego, a więc w IV wieku n.e. W wersji oryginalnej składał się on z 1460 kart pergaminu, każda z których posiadała wymiary 38 x 34 cm i napisana była w języku greckim. Ta najstarsza kopia Biblii, którą niejednokrotnie sprawdzano i poprawiano, przez wieki znajdowała się w Klasztorze Świętej Katarzyny na egipskim półwyspie Synaj. W połowie XVIII wieku znalazł ją niemiecki biblista Konstantin von Tischendorf i przekazał manuskrypt carowi Aleksandrowi II. W latach 30. XX wieku Wielka Brytania kupiła od Związku Radzieckiego większą część manuskryptu. W roku 1975 w Egipcie znaleziono jeszcze kilka pozostałych kart kodeksu. Większa część tego zbioru pergaminów należy obecnie do British Library. W poniedziałek biblioteka otworzyła wystawę, na której zapowiedziano nową stronę internetową, zawierającą cyfrowe zdjęcia poszczególnych kart kodeksu o wysokiej rozdzielczości, a także inne zdjęcia związane z Kodeksem Synajskim. Karty zostały sfotografowane nie tylko w Wielkiej Brytanii, lecz również w Rosyjskiej Bibliotece Narodowej, w Bibliotece Uniwersytetu w Lipsku i w Klasztorze Świętej Katarzyny w Egipcie. Na stronie projektu zobaczyć można 800 kart Biblii. Ich opracowanie trwało cztery lata - wiele kart znajdowało się w opłakanym stanie. David Parker z University of Birmingham opowiada w informacji prasowej British Library, że proces rozszyfrowania i tłumaczenia tekstu, zawierającego ponad 650 tysięcy słów, nie był prostym zadaniem. W Internecie można porównać fotografie kart i przekład greckiego tekstu, co znacznie ułatwia pracę z cyfrową wersją Biblii. Wersja ta jest nie tylko czystym odzwierciedleniem tekstu, który został napisany wyłącznie wielkimi literami greckiego alfabetu, bez przerw między wyrazami i ilustracji. Internauci i badacze mogą przesuwać zdjęcia, powiększać fragmenty tekstu, a także czytać Biblię w wersji greckiej, jak również w innych językach: angielskim, niemieckim i rosyjskim. Zdjęcia wysokiej jakości pozwalają dostrzec wszystkie szczegóły tekstury pergaminu. Teraz naukowcy z całego świata mogą badać Kodeks Synajski równocześnie - w dowolnym miejscu i o każdej porze.
środa, 08 lipca 2009
Wreszcie coś dla ludzi wielbiących naturę - głośniki, które buduje się z tekturowego opakowania nie produkując śmieci. Eko-głośniki to nowy pomysł firmy Mercury. Model DIY Eco Speakers składa się z dwóch głośników w tradycyjnej obudowie opakowanych w tekturową skrzynkę. Po jej rozłożeniu i zagięciu boków zgodnie z instrukcją otrzymujemy dwa zgrabne głośniki pokojowe, które na dodatek można ozdobić załączonymi kredkami lub upiększyć w inny sposób. Dzięki temu producent oszczędza na opakowaniach, które są elementem produktu. Po złożeniu zapakowanego fabrycznie produktu praktycznie nie zostają żadne śmieci. Sama zaś tektura może być wykonana z materiału pochodzącego z odzysku. Dzięki temu te głośniki to jeden z najbardziej przyjaznych środowisku produktów.
wtorek, 07 lipca 2009
Włoski samolot sportowy SkySpark to najszybszy na świecie samolot, zasilany wyłącznie za pomocą prądu elektrycznego. Pomysłodawcą i jednym z konstruktorów samolotu jest włoski astronauta Maurizio Cheli, który w roku 1996 na amerykańskim wahadłowcu odwiedził Kosmos. Budową samolotu zajęły się m. in. DigiSky i Politechnika Turyńska, a środków finansowych dla realizacji projektu dostarczyli sponsorzy. Bazą dla samolotu został mały, dwumiejscowy samolocik Pioneer Alpi 300, przerobiony na całkowite zasilanie elektryczne. Fotel pasażera zastąpiony został dużym blokiem baterii litowo-polimerowych. Śrubę wprawia w ruch bezszczotkowy silnik elektryczny o mocy 75 kW. SkySpark nie jest pierwszym samolotem, zasilanym prądem elektrycznym. Niedawno focus.pl informował o pierwszym komercyjnym samolocie elektrycznym. Do tej pory jednak dynamika lotu takich samolotów nie mogła osiągnąć możliwości, jakie dawały samoloty, zasilane benzyną lotniczą. 10 czerwca 2009 roku SkySpark po raz pierwszy wzbił się w powietrze (film z tego wydarzenia zobaczyć można tutaj), a kilka dni później na wyścigach FAI World Air Games 2009, odbywających się w Turynie, samolot pobił światowy rekord prędkości wśród pojazdów tego rodzaju. Jego prędkość osiągnęła 250 km/h – lot trwał zaledwie 8 minut, lecz samolot osiągnął prędkość 250 km/h. SkySpark pilotował sam Maurizio Cheli. Kolejnym celem zespołu jest samolot elektryczny, zasilany nie akumulatorami, lecz ogniwami paliwowymi.
piątek, 03 lipca 2009
Norweski koncern StatoilHydro zbudował pierwszą na świecie pływającą elektrownię wiatrową. Olbrzymia wieża o nazwie Hywind została zainstalowana na otwartym morzu, 11 km od brzegu, w pobliżu norweskiego miasta Karmøy. Historia tego wynalazku sięga roku 2005 – to właśnie wtedy powstały pierwsze ilustracje pływającej turbiny. Po zbudowaniu wersji modelowych przemysłowego wiatraka przyszedł czas na skonstruowanie pierwszego egzemplarza. Obecnie Hywind jest gotowy do działania. Stalowa rura turbiny wchodzi pod wodę na głębokość 100 m, natomiast nad powierzchnią morza wznosi się ona na wysokość 65 m. Średnica wirnika turbiny wynosi 82,4 m, średnica rury pod wodą osiąga 8,3 m (na poziomie morza – 6 m). W celu stabilizacji pławika i zanurzenia jego na określoną głębokość w jego dolnej części umieszczony został balast składający się z kamieni i żwiru. Aby wieża nie dryfowała na otwartym morzu, konstrukcję utrzymują trzy liny zakończone umocowanymi na dnie morza kotwicami. Elektrownia wiatrowa może być umieszczana w morzu na głębokościach od 120 do 700 m. Lepszą stabilność wieży podczas wyjątkowo wietrznych dni zapewnia również elektroniczny system sterowania łopatami turbiny. Projekt kosztował 71 mln USD. Łączna wyporność konstrukcji pływającej wynosi 5300 t, z czego 138 t przypada na generator wiatrowy o mocy 2,3 MW. W czerwcu Norwegowie połączą konstrukcję z brzegiem za pomocą elektrycznego kabla, a jesienią tego roku elektrownia zacznie normalnie funkcjonować. W ciągu dwóch lat StatoilHydro będzie testować wynalazek, aby wykryć wszystkie słabe punkty elektrowni i udoskonalić technologię. Pływająca turbina wiatrowa została skonstruowana przez koncern StatoilHydro z udziałem firm Siemens, Technip i szeregu innych podwykonawców. Warto przeczytać:
środa, 01 lipca 2009
Producenci zdecydowali: microUSB jako uniwersalna ładowarka do sprzętu elektronicznego. Firmy: Nokia, Samsung, Apple, LG, Motorola, Sony Ericsson, Research in Morion (Blackberry), NEC, Qualcomm i Texas Instruments dogadały się właśnie w sprawie standardu ładowania. Koniec plątaniny przejściówek i kłopotów ze znalezieniem ładowarki w razie potrzeby. Producenci sprzętu elektronicznego podjęli decyzję, że ładowanie będzie się odbywać zawsze przez port microUSB. Uniwersalne gniazdo prądu stałego ma wejść do powszechnego użycia w nowym sprzęcie elektronicznym już od 2010 roku. Ładować będzie teraz łatwiej i prościej.
piątek, 19 czerwca 2009
Oficjalnie potwierdzono odkrycie pierwiastka chemicznego o liczbie atomowej 112, dokonane w ośrodku naukowym GSI Helmholtzzentrum für Schwerionenforschung w mieście Darmstadt. Kierownik zespołu badawczego, prof. Sigurd Hofmann, otrzymał od IUPAC (Międzynarodowa Unia Chemii Czystej i Stosowanej — organizacja zajmująca się ustalaniem nomenklatury chemicznej) oficjalny list o potwierdzeniu odkrycia pierwiastka. Teraz naukowcy będą musieli zaproponować jego nazwę. Propozycja nazwy zostanie sprawdzona przez IUPAC, a po około pół roku pierwiastek zostanie ostatecznie nazwany. Nowy pierwiastek chemiczny jest aż 227 razy cięższy niż wodór, co oznacza, że jest on najcięższym pierwiastkiem w Układzie Okresowym. Naukowcy z GSI Helmolzzentrum cieszą się, że również szósty, a tym samym ostatni odkryty przez nich w ciągu ostatnich 30 lat pierwiastek został oficjalnie uznany. W doświadczeniach prowadzących do odkrycia pierwiastka 112 wzięło udział 21 badaczy z Niemiec, Finlandii, Rosji i Słowacji. Już w roku 1996 międzynarodowy zespół badawczy skupiony wokół prof. Hofmanna uzyskał na akceleratorze centrum badawczego GSI Helmholtzzentrum po raz pierwszy atom pierwiastka 112. Drugi atom udało się uzyskać w roku 2000. W kolejnych doświadczeniach w akceleratorze RIKEN w Japonii uzyskano kolejne atomy pierwiastka, potwierdzające ostatecznie odkrycie. W celu uzyskania pierwiastka 112 naukowcy „zbombardowali” obdarzonymi ładunkiem elektrycznym atomami cynku folię z ołowiu. Wskutek fuzji jądrowej jądra atomowe obu pierwiastków stopiły się i uzyskano nowy pierwiastek o liczbie atomowej 112, która powstała wskutek dodania do siebie liczb atomowych cynku (30) i ołowiu (82). W doświadczeniach przy użyciu akceleratora cząstek GSI Helmholzzentrum, przeprowadzanych od roku 1981, udało się odkryć już sześć nowych pierwiastków chemicznych od liczby 107 do 112. |